Z OBSERWACJI ŻYCIA: CIĘŻKI ŻYWOT PIESZEGO

Niektórzy z Was pewnie pamiętają wpisy Pani S i jej szalone pomysły. Chciała kiedyś powołać Bandę Deszczowych Mścicieli ( piesi kontra kierowcy w trakcie deszczów). Okazuje się że nie tylko w trakcie opadów osoby poruszające się na własnych nogach mają ciężkie życie. A może to mnie robią na złość.
Blogowa koleżanka Paczucha podobnie jak ja nie lubi siedzieć w miejscu i dzięki temu mam towarzyszkę do pieszych wędrówek. To Ona zwróciła mi uwagę na ścieżki rowerowe bo sama często porusza się tym pojazdem. Zaczęłam pilnować się w trakcie spacerów żeby nie wchodzić w strefę rowerową ale tutaj zauważyłam trochę niesprawiedliwości. Rowerzyści denerwują się często jak ktoś im wejdzie na ścieżkę ale kiedy oni przekraczają granicę to nic się nie stało. Często zdarza się to zwłaszcza w momentach kiedy chcą wyprzedzić jadących przed nimi wolniej cyklistów. Poza tym ścieżki rowerowe są często szersze, a dla pieszych nie dosyć że węższe to często od strony ogrodzeń czy żywopłotów i gałęzie również zmniejszają powierzchnię. Wczoraj wracając do domu szłam sobie właśnie taką trasą. I nie dosyć że ścieżka rowerowa w lepszym stanie to akurat na tym odcinku są kolory powierzchni zrobione na odwrót. Chyba w całej Gdyni ścieżki rowerowe są różowe a na tym paśmie różowe są dla pieszych. Na szarej części są napisy Gdynia Rowerem ale rowerzyści nie patrzą na znaki i oznakowania. Jak zaczęli na mnie dzwonić to nie wytrzymałam i powiedziałam że jeździ się według znaków drogowych a nie na pamięć.Chociaż okazali się na tyle kulturalni że przeprosili.
Zresztą ostatnio ciągle rowerzyści pojawiają mi się na drodze. Idąc do sklepu czy na przystanek idę taką wąską polną ścieżką o którą dba mąż jednej ze znajomych. Jest tak wąska że czasami dwóm osobom trudno się minąć. Ostatnio szłam na autobus i nagle z naprzeciwka wyjechali dwaj rozpędzeni rowerzyści. I to ja musiałam wejść w wysoką trawę bo oni nawet się nie zatrzymali. I co z tego że ja miałam mokre nogawki, ważne że oni sobie szybko pokonali krętą ścieżkę. Kilka dni temu wychodząc z podwórka mało mnie nie stratował inny rowerzysta który pędził na sportowym rowerze i nagle wyjechał zza drzew. Jeszcze mnie zwrócił uwagę żebym uważała bo on by się wywrócił. A co by było gdyby zamiast mnie wyszedł dziadek, starsza osoba? Jak chcą sportowo jeździć to niech idą albo do parków z torami przeszkód albo jeżdżą w miejscach z dobrą widocznością.
Rowerzyści to jedno ale w moim przypadku mam jeszcze do czynienia z osobami jeżdżącymi konno. Jeżdżą przez ścieżki dla pieszych a jak wiadomo, koń jak ma potrzebę załatwić się to nie zatrzyma się tylko zostawia po sobie pamiątki. I tak nie raz znowu musiałam chodzić po jeżynach bo na drodze pełno niespodzianek. Ja na szczęście chodzę za dnia, ale pewna znajoma która często chodzi na autobus kiedy jeszcze jest ciemno dopiero jest wściekła. Ile razy musiała czyścić buty przed wejściem do pojazdu.
O kierowcach kontra piesi to można napisać by całą książkę.
I tak się zastanawiam, skoro rowerzyści, motocykliści wywalczyli dla siebie udogodnienia to może pora pomyśleć o pieszych. Może jakieś tunele? Albo kupię sobie hulajnogę i ścieżki rowerowe dla mnie.

Opublikowano Blogowe znajomości, O mnie, Organizacja, Polacy | Otagowano , , , , | 1 komentarz